Hej!
Co tam u was? Ja czuję się super, mega, ekstra w ogóle najlepiej jak tylko można. zacznę od relacji z zeszłego weekendu: Piątek w sumie był kiepski z powodu mojego złego samopoczucia, ale żyje się dalej. W sobotę byłam na spacerze w lesie z pewną ostatnio dość ważną dla mnie osobą ;).
Było bardzo fajnie i miło nam się rozmawiało. W niedziele pojechałam z rodzinką na rowery do Helu, byliśmy w fokarium, na lodach i gofrach. Przyjemnie się jechało ponieważ było baaardzo ciepło.
A co do tego tygodnia to:
Od poniedziałku do środy była szkoła i było strasznie.
W czwartek nie byłam w szkole ani na chórze czy judo z powodu jakiegoś paskudnego wirusa (mówiłam że mnie lubią!!!), dzisiaj za to znów nie było mnie w szkole z powodu konkursu i nadal paskudnego wiruszyska!!! Konkursu nie wygrałam, ani nie zdobyłam żadnego miejsca, dostałam tylko nagrodę za udział. Był to konkurs z kaszubskiej pleplanki [czyt. wierszy kaszubskich].
Było dość dobrze gdyby nie to, że bolał mnie brzuch (głupi wirus!!!)
Jutro mamy mega imprezę urodzinową u dziadków na ogródku bo: ciocia, wujek, tata i kuzyn mają urodzinki :).
To na tyle,
Do zobaczenia,
Izia
piątek, 13 maja 2016
środa, 11 maja 2016
Inna Rozdział 1
Szłam właśnie w miejsce do którego chodziłam tylko i wyłącznie ja. Trzeba było przejść przez las i wychodziło się na pagórek z, którego było widać całą panoramę miasta. To było moje ulubione miejsce do rozmyśleń. Jestem osobą nie lubiącą mieć tajemnic lecz takową właśnie miałam. Nie mogłam nikomu powiedzieć więc czułam się strasznie. Nawet moje przyjaciółki nie wiedziały. Stało się to ostatnio, gdy kolejny raz z rzędu weszłam do tego opuszczonego domu do którego tak bardzo lubiłam chodzić. Usłyszałam głos kilku osób z jednego z pokoi:
-Już się zbliża-głos był chyba celowo przyciszony.
-Tak. Ja też to czuję.
W momencie gdy przechodziłam koło tych drzwi one otworzyły się i trzy kobiety chwyciły mnie i do niego wciągnęły.
-Zostawcie mnie!-krzyczałam.
-Cicho bądź, bo ktoś usłyszy.
-Co wy ode mnie chcecie?-powiedziałam ciszej, ale nadal byłam gotowa do krzyku.
-Chodzi o to, że ty jesteś idealna.-powiedziała jedna.
-Ale do czego?
-Do bycia jedna z nas.
-W jakim sensie jedna z was?-powiedziałam przestraszona.
-My jesteśmy bractwem czarownic.-odparła dziewczyna, która była najniższa z grupy.
-I niby w jaki sposób mam być jedną z was?
-Daj nadgarstek-odparła ta, która do tej pory nic nie mówiła.
-Ale co chcesz mi zrobić?- zapytałam chowając ręce.
-Daj. Lisa, Nicol przytrzymajcie ją.-odpowiedziała nie zważając na moje postawione pytanie.
I wtedy wyjęła coś co wyglądało jak scyzoryk, a właściwie mały nożyk.
-Co ty chcesz...-zaczęłam wyrywając się.-zostaw mnie!!!-krzyknęłam, ale było już za późno. Przejechała po moim nadgarstku tym nożykiem robiąc jakiś znak. Krzyczałam... ale wtedy stało się coś dziwnego. Zrozumiałam, że to mnie nie boli, a przynajmniej nie tak jak się spodziewałam. Gdy spojrzałam na mój nadgarstek zobaczyłam, że rana nie wygląda jakby była dopiero zrobiona, ale jakbym miała ją już długo.
-Jak to się stało? Dlaczego wy mi to robicie?!- Byłam zdenerwowana, gotowa do ucieczki.
-Jesteś czarownicą...-powiedziała bez jakich kolwiek trudności.
-Jak... jak...to?...-zapytałam zbita z tropu.
-Po prostu. Jest mało takich jak my.-to mówiąc pokazała jakiś gest i wszystkie zdjęły kaptury.- To jest Nicol i Lisa, ja jestem Merry. Lecz ty jesteś taka jak my.
-Niemożliwe, ja jestem normalną dziewczyną...-nic z tego nie rozumiałam.
-Jesteś CZAROWNICĄ! Nie możesz walczyć ze swoją naturą.-była ewidentnie zdenerwowana... i to na mnie.
-Merry, daj jej czas. Nie denerwuj się tak na nią.- odezwała się w końcu Lisa Następne spotkanie za dwa tygodnie-teraz zwracała się do mnie-przyjdź tutaj.
-A jeśli nie przyjdę?-zaryzykowałam pytaniem.
-Wtedy po ciebie przyjdziemy, wiemy kim jesteś i gdzie mieszkasz. Teraz jesteś z nami połączona.
-Ok, zastanowię się...
-Możesz iść.- znów odezwała się Merry.
Wtedy w popłochu opuściłam ten stary dom i zaczęłam się przyglądać mojemu nadgarstkowi, znak nadal był widoczny.
Teraz też mu się przyglądałam i zastanawiałam się ile jest takich wariatek które tną ludzi. Znam trzy, a właściwie cztery jeśli wierzyć im, że sama taklą jestem. Od pory naszego spotkania minęło 48 godzin, ale ja i tak czuję się jakby to było wczoraj. Jeśli miały racje i jestem taka jak one to chyba powinnam z nimi współpracować. Jeszcze nie wiem co zrobię... Wtedy z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Dzwoniła Maja, moja przyjaciółka, czy możemy się spotkać. I już chwilę później wychodziłam z lasu na spotkanie z Mają, odruchowo zasłoniłam nadgarstek koszulą w krate. Musiałam nosić teraz długie koszulki, aby nikt mnie o to nie wypytywał. Było prawie 30 stopni, a ja w koszuli chodziłam przez miasto.
Na miejscu czekała już Maja, miała do mnie sprawę... ważną sprawę...
_________________________________________________________________________________
Hej!
Tym razem nie zakończy się na jednym rozdziale, obiecuję ;)
Mam nadzieję, że się podoba i że wybaczycie mi moją nieobecność.
Do zobaczenia,
Izia
-Już się zbliża-głos był chyba celowo przyciszony.
-Tak. Ja też to czuję.
W momencie gdy przechodziłam koło tych drzwi one otworzyły się i trzy kobiety chwyciły mnie i do niego wciągnęły.
-Zostawcie mnie!-krzyczałam.
-Cicho bądź, bo ktoś usłyszy.
-Co wy ode mnie chcecie?-powiedziałam ciszej, ale nadal byłam gotowa do krzyku.
-Chodzi o to, że ty jesteś idealna.-powiedziała jedna.
-Ale do czego?
-Do bycia jedna z nas.
-W jakim sensie jedna z was?-powiedziałam przestraszona.
-My jesteśmy bractwem czarownic.-odparła dziewczyna, która była najniższa z grupy.
-I niby w jaki sposób mam być jedną z was?
-Daj nadgarstek-odparła ta, która do tej pory nic nie mówiła.
-Ale co chcesz mi zrobić?- zapytałam chowając ręce.
-Daj. Lisa, Nicol przytrzymajcie ją.-odpowiedziała nie zważając na moje postawione pytanie.
I wtedy wyjęła coś co wyglądało jak scyzoryk, a właściwie mały nożyk.
-Co ty chcesz...-zaczęłam wyrywając się.-zostaw mnie!!!-krzyknęłam, ale było już za późno. Przejechała po moim nadgarstku tym nożykiem robiąc jakiś znak. Krzyczałam... ale wtedy stało się coś dziwnego. Zrozumiałam, że to mnie nie boli, a przynajmniej nie tak jak się spodziewałam. Gdy spojrzałam na mój nadgarstek zobaczyłam, że rana nie wygląda jakby była dopiero zrobiona, ale jakbym miała ją już długo.
-Jak to się stało? Dlaczego wy mi to robicie?!- Byłam zdenerwowana, gotowa do ucieczki.
-Jesteś czarownicą...-powiedziała bez jakich kolwiek trudności.
-Jak... jak...to?...-zapytałam zbita z tropu.
-Po prostu. Jest mało takich jak my.-to mówiąc pokazała jakiś gest i wszystkie zdjęły kaptury.- To jest Nicol i Lisa, ja jestem Merry. Lecz ty jesteś taka jak my.
-Niemożliwe, ja jestem normalną dziewczyną...-nic z tego nie rozumiałam.
-Jesteś CZAROWNICĄ! Nie możesz walczyć ze swoją naturą.-była ewidentnie zdenerwowana... i to na mnie.
-Merry, daj jej czas. Nie denerwuj się tak na nią.- odezwała się w końcu Lisa Następne spotkanie za dwa tygodnie-teraz zwracała się do mnie-przyjdź tutaj.
-A jeśli nie przyjdę?-zaryzykowałam pytaniem.
-Wtedy po ciebie przyjdziemy, wiemy kim jesteś i gdzie mieszkasz. Teraz jesteś z nami połączona.
-Ok, zastanowię się...
-Możesz iść.- znów odezwała się Merry.
Wtedy w popłochu opuściłam ten stary dom i zaczęłam się przyglądać mojemu nadgarstkowi, znak nadal był widoczny.
Teraz też mu się przyglądałam i zastanawiałam się ile jest takich wariatek które tną ludzi. Znam trzy, a właściwie cztery jeśli wierzyć im, że sama taklą jestem. Od pory naszego spotkania minęło 48 godzin, ale ja i tak czuję się jakby to było wczoraj. Jeśli miały racje i jestem taka jak one to chyba powinnam z nimi współpracować. Jeszcze nie wiem co zrobię... Wtedy z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Dzwoniła Maja, moja przyjaciółka, czy możemy się spotkać. I już chwilę później wychodziłam z lasu na spotkanie z Mają, odruchowo zasłoniłam nadgarstek koszulą w krate. Musiałam nosić teraz długie koszulki, aby nikt mnie o to nie wypytywał. Było prawie 30 stopni, a ja w koszuli chodziłam przez miasto.
Na miejscu czekała już Maja, miała do mnie sprawę... ważną sprawę...
_________________________________________________________________________________
Hej!
Tym razem nie zakończy się na jednym rozdziale, obiecuję ;)
Mam nadzieję, że się podoba i że wybaczycie mi moją nieobecność.
Do zobaczenia,
Izia
piątek, 22 kwietnia 2016
znieczulica, kłamstwo i internet.
Hej!
Czy tylko ja uważam, że większość społeczeństwa zapadła na znieczulice? Że człowiek równie dobrze może zemdleć sam w domu jak i w otoczeniu ludzi i nikt nie będzie mu pomagał? No może nie do końca nikt, a jakiś tam bardzo mały procent ludzi będzie próbował pomóc, a większość osób będzie się tylko gapić i robić sztuczny tłum. Człowiek może upaść w środku miasta i tylko kilka osób będzie zainteresowanych jego stanem zdrowia, a reszta się będzie śmiać i interesować samym upadkiem.
Pytanie dlaczego?
Może dlatego, że równie dobrze człowiek może wymyślić aby zebrać w okół siebie zainteresowanie. Może kłamać w żywe oczy i nikt nie będzie tego wiedział. W internecie to samo, człowiek myśli, że jest anonimowy, a tak na prawdę można znaleźć każdego. Każdy może powiedzieć co by chciał dlatego między innymi założyłam tego bloga, tu jestem szczera. W życiu sporo razy zdarzyło mi się kłamać, ale tu nie kłamałam nigdy i nie zamierzam.
Czemu człowiek kłamie?
Myślę, że człowiek kłamie aby udealizować rzeczywistość, jeśli będziesz sobie coś wmawiać w pewnym momencie ty też uznasz to za prawdę. Na przykład będziesz sobie wmawiać, że odkurzyłeś pokój, jeśli będziesz sobie to cały czas powtarzać uwierzysz, że na prawdę to zrobiłaś. Lecz siebie okłamać jest trudniej niż kogoś. On nie jest przy tobie cały czas, nie wie co robiłeś o godzinie 12:42 we wtorek.
kłamstwo w internecie i anonimowość
No tak... człowiek w internecie czuje się anonimowy, ale wcale taki nie jest, to złudzenie. Większość osób ma facebooka, snapa czy instagrama, wstawia tam swoje zdjęcia i podaje imię, nazwisko, nie raz nawet miejsce zamieszkania, czy numer telefonu. Po co? Ktoś kto będzie chciał mieć te informacje nawiąże znajomość.
Podsumowanie
Tak na prawdę aby pozostać anonimowym w sieci trzeba było by nigdy nawet nie dotknąć komputera (pod względem internetu) i nigdy nigdzie nie występować. Siedzieć w domu i ie robić nic aby się wychylić. Tak się nie da...
Izia
Czy tylko ja uważam, że większość społeczeństwa zapadła na znieczulice? Że człowiek równie dobrze może zemdleć sam w domu jak i w otoczeniu ludzi i nikt nie będzie mu pomagał? No może nie do końca nikt, a jakiś tam bardzo mały procent ludzi będzie próbował pomóc, a większość osób będzie się tylko gapić i robić sztuczny tłum. Człowiek może upaść w środku miasta i tylko kilka osób będzie zainteresowanych jego stanem zdrowia, a reszta się będzie śmiać i interesować samym upadkiem.
Pytanie dlaczego?
Może dlatego, że równie dobrze człowiek może wymyślić aby zebrać w okół siebie zainteresowanie. Może kłamać w żywe oczy i nikt nie będzie tego wiedział. W internecie to samo, człowiek myśli, że jest anonimowy, a tak na prawdę można znaleźć każdego. Każdy może powiedzieć co by chciał dlatego między innymi założyłam tego bloga, tu jestem szczera. W życiu sporo razy zdarzyło mi się kłamać, ale tu nie kłamałam nigdy i nie zamierzam.
Czemu człowiek kłamie?
Myślę, że człowiek kłamie aby udealizować rzeczywistość, jeśli będziesz sobie coś wmawiać w pewnym momencie ty też uznasz to za prawdę. Na przykład będziesz sobie wmawiać, że odkurzyłeś pokój, jeśli będziesz sobie to cały czas powtarzać uwierzysz, że na prawdę to zrobiłaś. Lecz siebie okłamać jest trudniej niż kogoś. On nie jest przy tobie cały czas, nie wie co robiłeś o godzinie 12:42 we wtorek.
kłamstwo w internecie i anonimowość
No tak... człowiek w internecie czuje się anonimowy, ale wcale taki nie jest, to złudzenie. Większość osób ma facebooka, snapa czy instagrama, wstawia tam swoje zdjęcia i podaje imię, nazwisko, nie raz nawet miejsce zamieszkania, czy numer telefonu. Po co? Ktoś kto będzie chciał mieć te informacje nawiąże znajomość.
Podsumowanie
Tak na prawdę aby pozostać anonimowym w sieci trzeba było by nigdy nawet nie dotknąć komputera (pod względem internetu) i nigdy nigdzie nie występować. Siedzieć w domu i ie robić nic aby się wychylić. Tak się nie da...
Izia
środa, 20 kwietnia 2016
Dziękuję trzecim klasom!
Hej!
Jak większość z was wie jestem w gimnazjum, w pierwszej klasie, więc dzięki trzecim klasom do dzisiaj miałam wolne. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy i jutro idę do szkoły. Ale nie o tym będę pisać. Napiszę co takiego ciekawego lub też mniej ciekawego robiłam przez te dni wolne.
W poniedziałek poszłyśmy do lasu (w sumie we wtorek robiłyśmy to samo co w poniedziałek), porobiłyśmy sobie taką małą sesje zdjęciową której efekty widać w tym poście. Posiedziałyśmy w lesie po czym poszłyśmy do mojej przyjaciółki i tam spędziłyśmy kolejne półtora godziny.
We wtorek także byłyśmy w lesie, ale po wszystkim poszłyśmy do innych koleżanek i tam też ponudziłyśmy się razem.

Cóż... Heh... Dzisiaj... W sumie na razie nie spędziłam żadnych ciekawych chwil. Wstałam, zjadałam, poszłam po siostrę do szkoły. Aczkolwiek za jakąś godzinkę idę do przedszkola na wolontariat. Ostatnio mnie tam nie było, bo mój świetny organizm lubi chorować... A no tak... jeszcze pies... Też zachorował, ma grypę dzisiaj rodzice jadą z nim znów do weterynarza.

A no i jeszcze mój nowy dorobek :) Udało mi się w końcu doprowadzić do kupna glanów HD:
Jak większość z was wie jestem w gimnazjum, w pierwszej klasie, więc dzięki trzecim klasom do dzisiaj miałam wolne. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy i jutro idę do szkoły. Ale nie o tym będę pisać. Napiszę co takiego ciekawego lub też mniej ciekawego robiłam przez te dni wolne.
W poniedziałek poszłyśmy do lasu (w sumie we wtorek robiłyśmy to samo co w poniedziałek), porobiłyśmy sobie taką małą sesje zdjęciową której efekty widać w tym poście. Posiedziałyśmy w lesie po czym poszłyśmy do mojej przyjaciółki i tam spędziłyśmy kolejne półtora godziny.
We wtorek także byłyśmy w lesie, ale po wszystkim poszłyśmy do innych koleżanek i tam też ponudziłyśmy się razem.

Cóż... Heh... Dzisiaj... W sumie na razie nie spędziłam żadnych ciekawych chwil. Wstałam, zjadałam, poszłam po siostrę do szkoły. Aczkolwiek za jakąś godzinkę idę do przedszkola na wolontariat. Ostatnio mnie tam nie było, bo mój świetny organizm lubi chorować... A no tak... jeszcze pies... Też zachorował, ma grypę dzisiaj rodzice jadą z nim znów do weterynarza.
A no i jeszcze mój nowy dorobek :) Udało mi się w końcu doprowadzić do kupna glanów HD:
To na tyle zdjęć. Mam nadzieję, że się podobają :)
Do zobaczenia,
Izia
niedziela, 17 kwietnia 2016
Długi weekend.
Hej!
Co tam u was? Ja aktualnie oglądałam film Dirty Dancing i mega mi się podobał!
W każdym razie mam wolne do środy włącznie z powodu egzaminów gimnazjalnych. Życzę powodzenia trzecioklasistą na teście! Więc opowiem wam trochę o moich planach i o tym co robiłam już od piątku. Więc tak w piątek wróciłam do domu i razem z tatą i siostrami poszłam do pizzeri na kolacjo-obiad, Po czym zostałam już w domu i trochę czytałam. W sobotę około 10 godziny pojechaliśmy do babci. Tata musiał wymienić coś w ciężarówce i ją umyć. Potem zjedliśmy obiad, trochę jeszcze popracowaliśmy przy samochodzie i pojechaliśmy do domu. Po powrocie do domu poszłam na dwór z moją przyjaciółką był plan aby iść do lasu szukać drzewa na domek na drzewie, ale zaczęło padać więc siedziałyśmy na placu zabaw. Później przyszła do mnie na noc ta przyjaciółka i oglądałyśmy filmy, obżerałyśmy się i gadałyśmy o pierdołach i sprawach trochę ważniejszych. Zasnęłyśmy w ciuchach. Dzisiaj rano znów przeszłyśmy do gadania i oglądania filmu, Po czym zjadłyśmy śniadanie, ubrałyśmy się i poszłyśmy do kościoła i koleżanka poszła do domu. A co do planów to po obiedzie myślę, że udam się do lasu znaleźć te drzewo. Idziemy do lasy znaleźć drzewo XD.
W poniedziałek muszę iść do szkoły na jakąś tam próbę z polskiego (Pani chyba się na mnie uwzięła z tymi konkursami i przedstawieniami.). We wtorek mam judo i chór, a w środę za pewne będę się przygotowywać do szkoły.
No to chyba na tyle :)
Do zobaczenia,
Izia
Co tam u was? Ja aktualnie oglądałam film Dirty Dancing i mega mi się podobał!
W każdym razie mam wolne do środy włącznie z powodu egzaminów gimnazjalnych. Życzę powodzenia trzecioklasistą na teście! Więc opowiem wam trochę o moich planach i o tym co robiłam już od piątku. Więc tak w piątek wróciłam do domu i razem z tatą i siostrami poszłam do pizzeri na kolacjo-obiad, Po czym zostałam już w domu i trochę czytałam. W sobotę około 10 godziny pojechaliśmy do babci. Tata musiał wymienić coś w ciężarówce i ją umyć. Potem zjedliśmy obiad, trochę jeszcze popracowaliśmy przy samochodzie i pojechaliśmy do domu. Po powrocie do domu poszłam na dwór z moją przyjaciółką był plan aby iść do lasu szukać drzewa na domek na drzewie, ale zaczęło padać więc siedziałyśmy na placu zabaw. Później przyszła do mnie na noc ta przyjaciółka i oglądałyśmy filmy, obżerałyśmy się i gadałyśmy o pierdołach i sprawach trochę ważniejszych. Zasnęłyśmy w ciuchach. Dzisiaj rano znów przeszłyśmy do gadania i oglądania filmu, Po czym zjadłyśmy śniadanie, ubrałyśmy się i poszłyśmy do kościoła i koleżanka poszła do domu. A co do planów to po obiedzie myślę, że udam się do lasu znaleźć te drzewo. Idziemy do lasy znaleźć drzewo XD.
W poniedziałek muszę iść do szkoły na jakąś tam próbę z polskiego (Pani chyba się na mnie uwzięła z tymi konkursami i przedstawieniami.). We wtorek mam judo i chór, a w środę za pewne będę się przygotowywać do szkoły.
No to chyba na tyle :)
Do zobaczenia,
Izia
niedziela, 10 kwietnia 2016
Hmmmm...
Hej!
Co tam u was? U mnie ok. W piątek wieczorem wyjechałam z domu do babci u której nadal jestem. Więc tak może zaczne od jakiegoś tam początku. Więc pani kazała mi nauczyć się 2 wierszy po kaszubsku, a przynajmniej je znaleźć. Więc przyjechałam do babci aby się ich nauczyć, bo w naszej rodzinie tylko babcia i jej rodzeństwo znają kaszubski. W sobotę Udało się znaleźć i nauczyłąm się tych dwóch wierszy. W moich ustach brzmi to baaardzo zabawnie. Ok ja już kończę.
Do zobaczenia,
Izia
Co tam u was? U mnie ok. W piątek wieczorem wyjechałam z domu do babci u której nadal jestem. Więc tak może zaczne od jakiegoś tam początku. Więc pani kazała mi nauczyć się 2 wierszy po kaszubsku, a przynajmniej je znaleźć. Więc przyjechałam do babci aby się ich nauczyć, bo w naszej rodzinie tylko babcia i jej rodzeństwo znają kaszubski. W sobotę Udało się znaleźć i nauczyłąm się tych dwóch wierszy. W moich ustach brzmi to baaardzo zabawnie. Ok ja już kończę.
Do zobaczenia,
Izia
niedziela, 3 kwietnia 2016
Wiosna
Hej!
Od sobotniego poranku czuję się wspaniale! Tak jakbym kwitła razem z kwiatami i zaczynała się razem z wiosną! Od sobotniego poranku mam cudowny nastrój. Więc tak w sobotę rano w sumie nic się nie działo, potem z moją siostrą i koleżanką wyszłyśmy z moim psem na dwór. Lucky uwielbia frisbee, więc zabrałyśmy je ze sobą. Nie łapie go w locie ani nic takiego, ale za nim biega i "ucieka", ale nigdy nie za daleko. Nie pozwala się złapać, lecz gdy już się go złapie można znów mu rzucać i go gonić. Uwielbiam to zwłaszcza dla tego, że mamy tak cudowną pogodę.
Później po powrocie poszłam z moją przyjaciółką na spacer do parku, miałyśmy plan aby iść do lasu na górkę, ale nie miałam na to ochoty. Bawiłyśmy się super. Turlałyśmy się ze wzgórza w parku z którego zimą zjeżdża się na sankach. Biegałyśmy i w ogóle wszędzie było nas pełno. W czasie powrotu do domu też nie szłyśmy normalnie. Tańczyłyśmy, biegałyśmy i śmiałyśmy się do rozpuku.
A dzisiaj, dzisiaj rano poszłam do kościoła jak zwykle w niedziele. Po kościele pojechaliśmy z moją rodzinką na rower. Zrobiliśmy 28 kilometrów. Po powrocie pojechaliśmy jeszcze do babci na obiad. Gdy wróciliśmy do domu wyszłam na chwile z domu, chciałam powtórzyć wyjście z soboty ale moja przyjaciółka nie mogła wyjść więc zaraz wróciłam do domu. Teraz zajmuje się malowaniem po cyfrach i ogarnianiem się na jutro do szkoły. Na szczęście dobry humor mnie nie opuszcza więc mam nadzieję na świetny poniedziałek. Zwłaszcza, że mogę zobaczyć się z XYZ.
A jak wy spędziliście ten weekend?
Do usłyszenia,
Izia
Od sobotniego poranku czuję się wspaniale! Tak jakbym kwitła razem z kwiatami i zaczynała się razem z wiosną! Od sobotniego poranku mam cudowny nastrój. Więc tak w sobotę rano w sumie nic się nie działo, potem z moją siostrą i koleżanką wyszłyśmy z moim psem na dwór. Lucky uwielbia frisbee, więc zabrałyśmy je ze sobą. Nie łapie go w locie ani nic takiego, ale za nim biega i "ucieka", ale nigdy nie za daleko. Nie pozwala się złapać, lecz gdy już się go złapie można znów mu rzucać i go gonić. Uwielbiam to zwłaszcza dla tego, że mamy tak cudowną pogodę.
Później po powrocie poszłam z moją przyjaciółką na spacer do parku, miałyśmy plan aby iść do lasu na górkę, ale nie miałam na to ochoty. Bawiłyśmy się super. Turlałyśmy się ze wzgórza w parku z którego zimą zjeżdża się na sankach. Biegałyśmy i w ogóle wszędzie było nas pełno. W czasie powrotu do domu też nie szłyśmy normalnie. Tańczyłyśmy, biegałyśmy i śmiałyśmy się do rozpuku.
A dzisiaj, dzisiaj rano poszłam do kościoła jak zwykle w niedziele. Po kościele pojechaliśmy z moją rodzinką na rower. Zrobiliśmy 28 kilometrów. Po powrocie pojechaliśmy jeszcze do babci na obiad. Gdy wróciliśmy do domu wyszłam na chwile z domu, chciałam powtórzyć wyjście z soboty ale moja przyjaciółka nie mogła wyjść więc zaraz wróciłam do domu. Teraz zajmuje się malowaniem po cyfrach i ogarnianiem się na jutro do szkoły. Na szczęście dobry humor mnie nie opuszcza więc mam nadzieję na świetny poniedziałek. Zwłaszcza, że mogę zobaczyć się z XYZ.
A jak wy spędziliście ten weekend?
Do usłyszenia,
Izia
Subskrybuj:
Posty (Atom)



